Powiedz NIE słodyczom!

`Cześć!

W poprzednim wpisie pisałam o tym, dlaczego czasami tak bardzo mamy ochotę jeść słodycze. Dzisiaj opowiem, jak ja radzę sobie z tym, żeby ich nie jeść.

Dlaczego wciąż jesz Słodycze

Słodycze są uzależniające. Możesz nie jeść ich tygodniami, a następnie po jednym „złamaniu się” na przykład podczas jakiejś uroczystości stopniowo wracasz do regularnego jedzenia cukru.

To, co ja zauważyłam u siebie, to ochota na słodycze, kiedy pojawią się w zasięgu mojego wzroku. Mogę nie mieć na nie ochoty, ale kiedy ktoś w moim towarzystwie akurat je spożywa to automatycznie ja również mam na nie ochotę. Podobna sytuacja jest wtedy kiedy są gdzieś pochowane w kuchennych szafkach. Już sama świadomość, że tam są wywołuje u mnie zachcianki. Czasem wystarczy, że „przemkną” mi na Facebookowym wallu, kiedy akurat jakaś blogerka kulinarna wrzuca post z najnowszym, cudownie sfotografowanym wypiekiem.

Te wszystkie sytuacje uświadamiają mi, jak ogromnie UZALEŻNIAJĄCY jest cukier.

Im bardziej uzależniona jesteś od cukru, tym bardziej powinnaś się pozbyć nawyku jedzenia słodyczy.

Mam kilka swoich żelaznych zasad.

  • Po pierwsze: nigdy nie kupuję słodyczy, a już na pewno nie kupuję ich na zapas czy dla gości. Wiesz jak jest – goście nie przychodzą a słodycze TAM są, a Ty o tym wiesz.
  • Po drugie: nie mam w domu koszyczka/miseczki z cukierkami, suszonymi owocami czy ciasteczkami. Nie mam też szafeczki z zachomikowaną czekoladą 🙂
  • Po trzecie: nie piekę ciast, a jeżeli już to robię, to w rozmiarze S lub na jakąś wyjątkową uroczystość. Wiem jak to ze mną jest. „Tylko kawałeczek” zamienia się jakimś cudem w tylko pół blachy 🙂
  • Po czwarte: uświadamiam moich bliskich, żeby nie przynosili mi słodyczy w ramach prezentu. Podpowiadam, że wolę dostać awokado lub jajka od szczęśliwej kury jeśli już muszą mi kupić coś do jedzenia.
  • Po piąte : kiedy mam ogromną ochotę na słodycze to wychodzę na nie z domu, do mojej ukochanej kawiarni. Zamawiam wtedy ogromny kawałek szarlotki z lodami i bitą śmietaną – nic „dietetycznego”. Delektuję się to chwilą i nie robię sobie żadnych wyrzutów sumienia.
  • Po szóste: nie racjonalizuję sobie faktu spożywania cukru. Nie tłumaczę sama siebie, że przecież wszystko jest dla ludzi i że muszę mieć coś od życia. Wolę mieć od życia świetne samopoczucie i dużo energii, której potrzebuję żeby żyć tak, jak lubię.
  • Po siódme: nauczyłam się mówić NIE słodyczom, którymi częstują mnie ludzie. Uprzejmie, ale stanowczo. Bez tłumaczenia się. Tak jak inni mają prawo mnie poczęstować, tak ja mam prawo odmówić.

Szanuję innych ludzi, ale daję sobie prawo do życia tak, jak chcę.

Wolisz słuchać? Zerknij na mój kanał na Youtube:

 

Dlaczego wciąż jesz słodycze?

Jedzenie słodyczy to powód, przez który wiele diet odchudzających nigdy nie skończyło się pomyślnie, wiele z nich nawet się nie zaczęło 🙂

Wiele osób uważa, że niejedzenie słodyczy to efekt posiadania silnej woli. Ja natomiast myślę, że coś takiego jak słaba czy silna wolna (czy nawet lenistwo) nie do końca istnieje. Wszystko ma swoją mniej lub bardziej ukrytą przyczynę. Jednym z powodów, że na przykład nie podejmujemy aktywności fizycznej może być to, że nie mamy energii lub wykonywany zestaw ćwiczeń nie do końca na odpowiada. Kto by chciał iść pobiegać, jeśli nie ma na to energii i dodatkowo nie cierpi tego robić?                                                Podobna sytuacja jest ze słodyczami. W swojej praktyce zauważyłam 4 przyczyny nieustannej potrzeby sięgania po słodycze.

blog słodycze

Powód 1: Twoja dieta jest uboga w kalorie.

To typowy powód, przez który kobiety nie mogą przestać myśleć o czekoladzie. Standardowe postępowanie wielu osób przechodzących na dietę, polega na maksymalnym ograniczeniu kalorii, co osiągamy wycinając z jadłospisu dietetyczny tłuszcz. Komponujemy posiłki z niskotłuszczowego nabiału, pieczywa, kasz, makaronów, owoców, warzyw czy chudego mięsa (drób, ryby). Pozbywamy się z diety masła, jajek, tłustego nabiału, rezygnujemy ze smażenia, nie uwzględniamy w posiłkach awokado, oliwy czy orzechów. Jeśli jeszcze dodatkowo zaczynamy uprawiać intensywną aktywność fizyczną kilka razy w tygodniu to nasz organizm zaczyna wpadać w popłoch, ponieważ ilość dostępnej energii jest niewystarczająca. Zauważ, że akurat słodycze są  takim produktem, który nie tylko zaspokaja nasza potrzebę jedzenia cukru, ale również zaspokaja nasz apetyt na tłuszcz. Dlatego, że czekolada, ciastka czy torty to są produkty spożywcze, które nie tylko zawierają bardzo dużo cukru, ale również zawierają bardzo dużo tłuszczu. Nasz organizm będzie wysyłał sygnały w postaci apetytu na słodycze, w momencie kiedy brakuje Ci energii, dlatego że słodycz jest to produkt, który ma skoncentrowaną ilość kalorii. Mała tabliczka czekolady (100g) to od 550 do 600 kcal, (podczas gdy 100g pomarańczy to około 50 kcal), więc żeby szybko uzupełnić energię, nasz organizm będzie preferował produkty, które są w stanie szybko odbudować jej zapasy.

Poza tym kiedy usuwasz ze swojej diety tłuszcz spożywczy,  to możesz odczuwać nieustanny głód i ciągłą ochotę na podjadanie. Jeśli jesteś osobą, która siadając do stołu odczuwa strach przed jedzeniem, nakładasz sobie na talerz pół kromki chleba lub 2 łyżki owsianki, bo boisz się, że przytyjesz, to tak naprawdę nie dajesz szansy swojemu organizmowi się najeść. Dlaczego to kobiety, a nie mężczyźni częściej sięgają po słodycze? Ponieważ mężczyzna wstaje od stołu najedzony i to w dodatku bez wyrzutów sumienia. Jeśli ciągle jesteś na diecie i nie dojadasz bo boisz się, że przytyjesz to w rezultacie osiągasz efekt odwrotny. Organizm nienajedzony, to organizm, który lubi podjadać – najczęściej cukier. Jaki osiągasz w ten sposób efekt? Jesz non stop i w dodatku się biczujesz w myślach jeśli akurat jest to czekolada. Przerwij to błędne koło i zacznij jeść 3-4 posiłki do syta.

Powód 2: na okrągło jesz cukier.

Wyobraź sobie, że jesteś osobą, która non stop siedzi i w ogóle się nie rusza. Siedzisz w domu, w pracy i w samochodzie. Jeśli w ogóle się nie ruszasz, to prawdopodobnie Twoja potrzeba ruchu jest na poziomie zero dlatego, że i mniej się ruszasz, tym masz mniejszą potrzebę, aby to robić. Odwrotnie jest dokładnie tak samo – jeśli ruszasz się od dziecka prawdopodobnie masz dużą potrzebę ruchu.

Taka sama sytuacja jest z jedzeniem cukru – jeśli non stop jesz cukier (w każdym posiłku lub dostarczasz go systematycznie w dużych ilościach) to będziesz mieć nieustającą potrzebę jedzenia słodkości. I tutaj musimy wyjaśnić jedną rzecz:  to, że nie jesz na co dzień słodyczy, to wcale nie musi oznaczać, że Twoja dieta jest uboga w cukier, dlatego że takie produkty jak zboża (chleb, kasza, ryż, makaron, wypieki, pizza, pierogi, naleśniki, mąka) są również źródłem cukru. Oczywiście zbudowane są ze skrobi, ale ona w końcowej fazie trawienia rozkładana jest do glukozy. Jeśli Twoja dieta składa się w dużej mierze z chleba, makaronów, słodyczy czy produktów mącznych (nie wspominam o sokach czy alkoholu) to musisz wiedzieć, że na okrągło jesz cukier.

Powód 3: ilość węglowodanów jest za mała w stosunku do podejmowanej aktywności fizycznej.

Jeżeli jesteś osobą, która bardzo dużo ćwiczy (dużo biega, jeździ na rowerze, ćwiczy crossfit, uczęszcza na intensywne zajęcia fitness kilka raz w tygodniu lub nawet kilka godzin pod rząd) dodatkowo jesteś na diecie i ograniczasz węglowodany żyjąc w strachu, że przytyjesz, to Twój organizm z całą pewnością będzie się domagał cukru. Musisz pamiętać, że przy intensywnej aktywności fizycznej cukier/węglowodany są preferowanym źródłem energii. Jeżeli jesz za mało w stosunku do wydatku energetycznego to wprowadzasz organizm w stan zagrożenia – nie dość, że nie jesz, to jeszcze zmuszasz go do wysiłku. Żaden organizm nie pozostanie obojętny na takie traktowanie i zacznie domagać się węglowodanów. Traktuj swój organizm z taką czułością jaką traktujesz dziecko. Czy odmówiłabyś dziecku posiłku po całodziennym bieganiu na placu zabaw?

Jakie węglowodany będą dla nas najlepsze?

  • kasze,
  • pseudozboża (komosa ryżowa, amarantus),
  • ryż,
  • ziemniaki,
  • smoothie warzywno – owocowe,
  • owoce,
  • suszone owoce (z umiarem),
  • miód (z umiarem).

Wolisz słuchać? Zapraszam Cię na Youtube. Opowiem dodatkowo o czwartej przyczynie jedzenia cukru.

Jak szybciej schudnąć?

Temat odchudzania i dbania o sylwetkę wraca jak bumerang na początku stycznia oraz w okolicach kwietnia/maja wraz z wydłużającym się dniem. Liczymy na to, że w 2-3 miesiące doszlifujemy formę, o którą ostatnim razem dbaliśmy jakiś rok temu, kiedy przygotowywaliśmy się na poprzednie wakacje.

W tym wpisie nie doradzę Ci jak schudnąć 10 kilogramów w 2 miesiące (ponieważ nie ma to nic wspólnego ze zdrowiem czy nawet skutecznym odchudzaniem), ale podpowiem jak systematycznie robić postępy w kształtowaniu swojej sylwetki.

MAT_8572

Czynnikiem, który stopniowo, ale skutecznie będzie podwyższał Twoją formę jest robienie rzeczy trudnych. Rzeczy, które będą wymagały z pewnością dodatkowego wysiłku, wzmożonego zaangażowania oraz podejmowania niepopularnych decyzji. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że robienie rzeczy trudnych spowodowało, że znajdujesz się w takim miejscu w swoim życiu jakim jesteś teraz.

Czy trudne było dla Ciebie:

  • chodzenie do szkoły
  • zdawanie testów, matury czy egzaminów na studiach
  • pisanie prac dyplomowych
  • robienie studiów podyplomowych, podczas gdy reszta Twoich znajomych weekendy spędzała troszkę inaczej
  • zdawanie egzaminu na prawo jazdy
  • awansowanie w pracy
  • rodzenie dzieci
  • nauczenie się języka obcego

Wszystkie te czynności mają  jeden wspólny mianownik – były kiedyś dla Ciebie trudne i wymagały podjęcia większego wysiłku, ale teraz ponieważ masz to już za sobą, Twoje życie stało się prostsze.

Urodzenie dziecka, czy to ze znieczulaniem czy bez, czy naturalnie czy przez cesarskie cięcie wymagało od Ciebie (o ile jesteś mamą) ponadprzeciętnego wysiłku, ale dzięki temu jesteś teraz w zupełnie innym miejscu w swoim życiu.

Dla mnie niesamowicie trudnym i niekomfortowym przeżyciem było zdanie egzaminu na kierowcę. Egzamin maturalny to przy tym pikuś 🙂 Dzięki temu, że podjęłam się wtedy rzeczy trudnej, dziś mając prawo jazdy i samochód jestem kobietą niezależną, a moje życie stało się dużo łatwiejsze.

To wszystko możemy przełożyć na nasz zdrowy styl życia i podążanie do celu jakim jest zdrowie, atrakcyjny wygląd, wymarzona sylwetka lub ponadprzeciętna sprawność. Być może trudne jest dla Ciebie regularne uprawianie aktywności fizycznej, przygotowywanie zdrowego obiadu do pracy czy odmówienie sobie ulubionych słodyczy. Pamiętaj jednak, że zawsze wtedy kiedy pokonujesz tę trudność, szybciej zbliżasz się do celu.

Podejmowanie popularnych decyzji i robienie wyłącznie rzeczy łatwych doprowadzi Cię do miejsca, gdzie znajduje się większość ludzi. Jeśli chcesz osiągać rzeczy, które nie są dostępne dla wszystkich musisz wybrać drogę, której nie wybierają wszyscy – drogę która wymaga podejmowania wyzwań, zgodnie z zasadą:

Żeby kiedyś było w życiu łatwo, teraz musi być trudno.

Jeżeli wolisz słuchać niż czytać, to mam dla Ciebie video na Youtube:

 

Jesteś elastyczna?

 

Prawda jest taka, że NIE MA JEDNEGO SŁUSZNEGO SPOSOBU NA SCHUDNIĘCIE. Wiele osób udowodniło już, że można to zrobić usuwając węglowodany z diety (dieta ketogeniczna), ograniczając tłuszcz, jedząc wysokobiałkowo i niskobialkowo (diety wegańskie). Możesz schudnąć uprawiając bieganie, ćwiczenia siłowe, interwały, taniec, aerobik, pływanie a nawet nicnierobienie 🙂znam osoby z nadwagą, które ćwiczą intensywnie codziennie i szczupłe, które praktykują jogę.

Chcę żebyś zapamiętała jedno – to styl życia jest dla Ciebie, a nie na odwrót. Jeśli nie dajesz rady jeść 5 posiłków dziennie to zmień to i jedz 3-4. Jeśli nie lubisz biegać, to nie biegaj. Jeśli nie możesz chodzić na siłownie to ćwicz w domu. Jeśli nie lubisz zielonych koktajli to ich nie pij – zjedz więcej surówki do obiadu 🙂

Metody, które stosowałaś jako studentka chcąc się odchudzić mogą być nieaktualne jeśli masz 2 dzieci 🙂

Bądź elastyczna.
Nie tkwij w tym samym schemacie postępowania jeśli od lat nie daje Ci tych efektów, które oczekujesz.
Nie rób czegoś co Ci nie odpowiada 🙂
Szukaj rozwiązań!

Czasem trzeba zboczyć z drogi żeby dotrzeć na miejsce. Czasem trzeba obrać inny szlak. Spróbować inaczej 🙂

Bądź otwarta na zmiany.
Słuchaj siebie.

Trzymam kciuki ❤

Wszystko albo nic, inaczej nie ma sensu!

 

Zasada wszystko albo nic.
Albo „idę na dietę” i ćwiczę minimum 3 razy w tygodniu, albo nie robię nic.

I tak całe życie mija… dieta do pierwszej wpadki, kiedy skusiłaś się na ciastko od koleżanki w pracy.. To wystarczający powód żeby rzucić wszystko w cholerę i zacząć kolejną dietę kilka miesięcy potem do kolejnej „wpadki”… A może poczekasz na Nowy Rok, wiosnę, ślub, I Komunię Św. dziecka? Najlepiej od poniedziałku, a jeszcze lepiej od pierwszego. A kiedy poniedziałek i pierwszy miesiąca wypadają w tym samym dniu to
dopiero jest wspaniały dzień na zmiany!

Albo robię na 100% albo nie robię w ogóle… Tylko że… robiąc chociaż 50% zawsze będziesz dalej niż robiąc 0%.

Oszczędzałaś kiedyś na coś?
Na pewno wiesz, ze oszczędzając 1 złotówkę dziennie, po miesiącu będziesz miała w portfelu 30 zł, których pewnie nie zauważysz. Po połowie roku 180 zł – tez nic takiego.
Ale kiedy wytrzymasz z oszczędzaniem 5 lat uzbierasz 1800 zł.
Jaki wysiłek włożyłaś w oszczędzanie? Ile musiałaś sobie odmówić? Niewiele prawda?

Spróbuj to samo zastosować w stosunku do zdrowego stylu życia. Jeżeli codziennie zastosujesz 1 mała zmianę to może nie zobaczysz efektu za miesiąc ani nawet za 6… Natomiast po 5 latach możesz się zdziwić 🙂 czas i tak upłynie pamiętaj o tym – a chyba lepiej osiągnąć cel 5 lat później niż zrezygnować w połowie drogi prawda?

moj progres

Zacznij żyć życiem, którego pragniesz!

Są tacy ludzie, którzy rezygnują z życia jakiego pragną, ze strachu przed opinią innych osób. Sama byłam kiedyś właśnie taka. Wydawało mi się, ze nie jestem dość mądra i elokwentna, żeby zadać publicznie pytanie na jakimś szkoleniu, mimo że zapłaciłam za nie setki złotych i rzeczywiście potrzebowałam tej odpowiedzi..

59

Wiem, że są takie osoby, które nie pójdą na siłownię, ponieważ boją się co inni o nich pomyślą. Niektórzy nawet, to obiecują sobie że to zrobią, ale najpierw muszą zrzucić minimum 10 kg..
Są i takie, które nie zabiorą do pracy sałatki, bo boją się oceny tych, którzy jedzą kanapki lub słodycze.
Są osoby, które wstydzą się odmówić na przyjęciu alkoholu lub ciasta, bo co
sobie ktoś o nich pomyśli?
Są nawet takie, które nie skorzystają z usług trenera (choć mogliby) ponieważ nie mają – w ich ocenie – (sic!) wystarczającej sprawności!!!

Zobacz ile w życiu może Cię ominąć jeśli będziesz kierować się strachem przed oceną innych.

Naprawdę zrezygnujesz z rzeczy, które pragniesz z powodu oceny jakiegoś człowieka?

Zrezygnujesz z pójścia na siłownię, bo pan X mógł sobie o Tobie coś pomyśleć?
Pomijając fakt, ze większość ludzi na siłowni zajęta jest sobą i swoim treningiem (wierz mi) to chyba nie zamierzasz w życiu kierować się opinią kogoś, kto ocenił Cię tylko i wyłącznie przez pryzmat Twojego wyglądu i poziomu sprawności? To znaczy chciałam powiedzieć: chyba nie zamierzasz zrezygnować z czegoś, bo ktoś kogo nawet nie znasz i jak przypuszczam kogo opinia ani odrobinę Cię nie interesuje, mógł (zaznaczam MÓGŁ) sobie coś o Tobie pomyśleć?

Sama widzisz, że to nawet brzmi niedorzecznie.

Poza tym na takiej siłowni znajdują się również osoby, które będą Ci zazdrościć.

Tak, zazdrościć.

Tego, że przełamałaś swoje słabości i że pomimo wszelkich przeszkód jesteś i walczysz. Sama kibicuję takim osobom z całych sił, bo wiem że ich droga do celu jest dużo bardziej wyboista niż moja.

Tak więc porzuć strach przed oceną innych i zacznij działać. Inspiruj swoim działaniem innych, którzy są jeszcze bardziej wystraszeni od Ciebie! Ludzie i tak Cię ocenią, nawet jak jesteś szczupła, mądra i ładna. Zawsze, ale to zawsze znajdzie się jakiś powód. Nie daj się temu zatrzymać!

Powodzenia

Bez tego nie będzie progresu…

Wiesz czym różnią się osoby, które odniosły sukces w odchudzaniu, od tych, które go nie osiągnęły?

Opowiem Ci krótką historię.
Od około 8 lat nie jem mąki pszennej (dokładnie to nie jadam chleba, makaronów, pizzy, pierogów – przynajmniej w zdecydowaną większość dni w roku).
Odrzuciłam to, ponieważ miałam okropnie wystający brzuch, trądzik i ciągłą zgagę.

58

Pytanie brzmi: czy smakuje mi chlebek, pizzunia, kanapeczki, makaroniki i ciasteczka?

Smakuje? Mogłabym jeść tylko to. Serio. Uwielbiam pieczywo i wszystko co jest z nim związane. Co więcej, jadło się tak u mnie w domu, wiec początkowo nie miałam nawet pomysłu czym by ten chleb zastąpić.

Czy mimo, że uwielbiam produkty z białej mąki to je jem?

Nie.

Czy jest mi łatwiej nie jeść bo jestem trenerem?

Nie.

Ja po prostu zdaje sobie sprawę z tego, ze jeśli DZIŚ będę kierować się w życiu wyłącznie moją przyjemnością i komfortem to KIEDYŚ mogę czuć się bardzo niekomfortowo.
I jeżeli dziś wybieram drogę trochę pod górkę, to po to, żeby kiedyś mieć bardziej z górki.

Ludzie, którzy osiągają sukces potrafią robić to, co w danej chwili nie jest ani miłe ani przyjemne. Robią rzeczy których im się NIE CHCE, w nieidealnych warunkach, a nawet wtedy kiedy nie mają nastroju. Ludzie sukcesu w sumie to rzadko „robią”… częściej inwestują: w siebie, swoje zdrowie, rodzinę, firmę itd. Czym bowiem jest dbanie o zdrowie jak nie najlepszą inwestycją?

Ludzie, którzy są w dobrej formie idą na trening mimo tego, że pada, mają podły nastrój, skończył im się karnet, siłownia jest daleko, woleliby zobaczyć serial, nie mają czasu, weny ani energii.

Stosują zdrową dietę mimo tego, że mają mało czasu, dzieci, stresującą pracę, niewystarczające zdolności kulinarne, obchodzą Święta Bożego Narodzenia, urodziny, wakacje, lubią słodycze i nie lubią warzyw.

Całe szczęście, że chodzenie do szkoły jest odgórnym obowiązkiem. Gdybym miała do niej chodzić tylko wtedy kiedy mi się chce, kiedy mam nastrój, energię i ochotę, to chyba nigdy bym jej nie skończyła.

Pamiętaj: KOMFORT jest przereklamowany! Żeby się rozwijać bądź ponad to! Ciesz się kiedy jest ciężko, bo to oznacza że zmierzasz w dobrym kierunku.

Powodzenia!